Jak konsultantka rozgania chmury przed weselem.

11 lipca 2019
Jak konsultantka rozgania chmury przed weselem.

 
Znacie ten motyw, kiedy przez cały tydzień pracy jest piękna pogoda, a w piątek, gdy o 17:00 opuszczacie biuro, nagle zaczyna padać deszcz?
Myślicie sobie – no tak. W końcu weekend to musiało się zepsuć.
 
Albo… wasz samochód nie przypomina już tej czerwonej najszybszej strzały, a bardziej zarośnięty w brud stary złom. Sumienie Was rusza, jedziecie na myjnię i … 15 minut później oberwanie chmury.
Myślicie sobie – no tak. W końcu umyłem auto, to musiał spaść deszcz.
 
Wyobraźcie sobie, że bierzecie ślub. Plenerowy. Na otwartej przestrzeni. Wybraliście (wg. statystyk) jeden z lepszych miesięcy, tygodnie poprzedzające wydarzenie przyniosły wybitne upały, a na kilka dni przed godziną „W” pogoda zaczyna pokazywać Wam środkowy palec. Jak nic wszystko wskazuje, że 22 stopnie to maks o jakim możecie myśleć i jedyny prezent o jakim marzycie to brak deszczu.
 
Na weselach często śpiewane są przyśpiewki: Ona temu winna… Ona temu winna…
 
Ona, czyli kto?
Panna Młoda?
Jej Matka?
Może siostra?
A może to wszystko przez tę konsultantkę?
 
Dziś będzie o sprawczości. I sile pozytywnego myślenia.
 
1. Siła słów, siła myśli.
 
Chociaż jestem inżynierem i lubię świat cyferek, danych i szeroko rozumianych faktów, bliskie są mi również tematy spirytualne. Duchowe, trochę bardziej niemierzalne, ale na pewno wyczuwalne.
Wielokrotnie w swoim życiu miałam dowód na to, że tzw. energia istnieje. Bo ktoś o kim myślałam, zadzwonił do mnie w tej minucie.
Bo coś czego się bardzo obawiałam, oczywiście że się sprawdziło i mimo całonocnej nauki, nie siła słów a siła myśli – zwyciężyła.
Przykładów mogę podawać mnóstwo, jednak nie jest to blog JAK ŻYĆ (sama nie mam przepisu, ani nie jestem pseudo instagramowym filozofem życia).
 
Wracając do brzegu.
Ogromną siłę mają słowa, czasami myśli przebijają ich siłę wielokrotnie. (oj, trochę zagmatwałam to zdanie)
Mówiąc wprost: to o czym i jak myślisz ma ogromną moc. Większą, niż to co mówisz.
 
Każdej parze, z którą pracuję, od samego początku chcę uchylić nieba. Dać im szczęście tego dnia tak wielkie, by pamiętali z wypiekami na twarzy całą uroczystość.
Przygotowanie techniczne daje mi pewną przewagę, że wybitnie pragmatycznie planuję przyjęcie. Pytam o agregaty prądotwórcze, namioty, opcje B i C i D…
Muzycy mówią: Najlepsza improwizacja to ta dobrze przygotowana. Też wychodzę z tego założenia i szczegółowo planuję sobie każdy detal.
Gdy już wszystko pięknie rozplanowane, wchodzę w etap pozytywnego myślenia.
Prężę swoje synapsy i wysyłam tyle dobrego nastawienia, ile się da. I mam na to świadków, którzy spotykając się ze mną jako partnerzy biznesowi, zawsze doceniają uśmiech, tzw. dobrą energię i zaangażowanie. Oni również wspierają przedsięwzięcie masą dobrej energii. Uda się! Wszystko będzie tak jak sobie wymarzyli – słyszę często od moich biznesowych przyjaciół.
 
Do tej całej układanki, potrzebuję jednak najważniejszych osób – Parę Młodą.
 
2. Dobry i zły stres.
 
Para Młoda podchodzi do organizacji ślubu nieco inaczej niż tzw. podwykonawcy.
To jeden kłębek nerwów. Mniejszy, większy, nie ma to znaczenia. Ślub to jeden z najbardziej stresujących momentów w życiu każdego człowieka i towarzyszący mu stres jest rzeczą normalną.
Powiem więcej. Rozumiem ten stan. I robię co w mojej mocy, by zminimalizować napięcie i obawy do minimum.
Gorzej, jeśli jest to negatywny stres, który całkowicie wysysa z nas dobrą energię i podsuwa do głowy irracjonalne scenariusze przyjęcia.
 
Zauważyłam, że kobiety stresują się inaczej niż panowie.
Kobiety przejmują się tym, że nie schudną, potkną się, nie wyjdą na zdjęciach wystarczająco dobrze, rozmarzą makijaż, zmarzną, przegrzeją się, będą głodne, tort nie będzie smakował cioci Krysi, a w ogóle to na pewno coś się wydarzy takiego, co nie pójdzie po ich myśli.
Faceci stresują się stresem swojej ukochanej i tym, czy nie zabraknie alkoholu.
 
Pomocą może okazać się rozmowa ze specjalistką – wedding plannerką. Osobą, która ślubów zrobiła więcej niż 1, a to znaczy, że już na wejście ma większe doświadczenie niż Ty – droga Panno Młoda.
 
Rozmowa może wyglądać tak:
Kochana! Nic się nie martw! Makijażystka zrobi tak, że jeszcze tydzień po ślubie makijaż będzie wyglądał nienagannie. Sukienkę zaprojektujemy tak, że będziesz – 5kg bez mrugnięcia okiem. Jak się potkniesz, powiemy, że to układ taneczny, a jak wpadnie brygada antyterrorystyczna – to powiemy, że to atrakcja dla gości.
 
Spokój trwa do 2 tygodni i nagle telefon.
„Ale u mojej przyjaciółki, to wujek Staszek potknął się i spadł z 1 piętra – złamał biodro i teraz ma długą rehabilitację. Co my zrobimy jak u nas coś takiego się wydarzy?” – pyta poruszona.
„Nie przypominam sobie, żeby w naszym lokalu były schody … „– mówię dość spokojnie.
„No tak, ale gdyby coś podobnego …”
 
I tu zaprzestanę, gdyż nawet J.K. Rowling nie wymyśli bardziej magicznych scenariuszy wesela niż Panny Młode.
 
Negatywny stres to ten, który dotyczy czynników niezależnych od nas. To ten mały chochlik, który odwiedza w nocy Panny Młode i szczepce do uszka – Ej, na pewno pójdzie coś nie tak.
Wtedy ona, cała poruszona, zaczyna powtarzać jak mantrę – Na pewno coś pójdzie nie tak. To wszystko idzie za łatwo. Dlaczego tak szybko udało nam się ogarnąć formalności. Jakim cudem wybraliśmy tak szybko tort. O nie! Tu na pewno coś się wydarzy. Nie uda się zatańczyć całego układu. I jeszcze zaśpiewają 100 lat, gdy ja będę jeść ciasto, a fotograf uchwyci złe ujęcie i nie będzie idealnie.
 
3. Sprawczość i moc pozytywnego myślenia
 
Pierwszy i drugi punkt prowadzą nas do podsumowania, które mieści się w tym jednym zdaniu.
 
Wykorzystaj swoją sprawczość i myśl pozytywnie.
 
Jeśli masz wpływ na różne czynniki, które teoretycznie mogą pójść nie tak – zmień to.
Bądź sprawcza/ sprawczy i schudnij (jeśli oczywiście czujesz taką potrzebę), naucz się dobrze tańca, kup wygodne buty, zainwestuj w profesjonalnego fotografa; poćwicz mowę przed lustrem. Zrób wszystko tak, by być wobec siebie szczerym i zminimalizować ryzyko „wpadki” do minimum.
Jeśli nie masz pojęcia jak zorganizować ten dzień – wynajmij wedding plannera.
Jeśli Cię na to nie stać, kup książkę typu: Organizacja ślubu marzeń, zrób plan, poczytaj bloga lub spytaj koleżanki, które mają to już za sobą.
Jeśli do tego dodasz wiaderko pozytywnego myślenia, radości i uśmiechu uwierz, że jakiekolwiek mikro niepowodzenie zostanie przez Ciebie niezauważone.
 
Jeśli jednak zamartwiasz się rzeczami, na które nie masz wpływu i zatracasz się w negatywnym myśleniu, niestety mam złą wiadomość.
To wszystko o czym tak intensywnie myślisz, sprawdzi się.
 
Energia nie rozpoznaje czy to o czym myślimy jest ok czy nie. Ślepo wzmacnia myśli, na których skupiamy się najbardziej.
 
Dlatego tak ważne jest dla mnie i o tym mówię Klientom, pozytywne nastawienie. Skupianie swoich myśli na radosnej aurze tego dnia. Na fokusowaniu się na rzeczach, na które mamy wpływ, a łagodne odpuszczanie innych, tych od nas mało lub wcale zależnych.
To nastawienie finalnie wpływa na jakość przyjęcia, na przyjazny nastrój Gości, Państwa Młodych i całej ekipy technicznej.
 
Dobre jedzenie, lampka wina, tort jak z bajki, rodzina i przyjaciele. Obok on, wpatrzony we mnie jak w obrazek. Poczucie bezpieczeństwa, szczęścia i spełnienia.
 
Czy nie brzmi to już wystarczająco idealnie?

Wierzę w dobre zakończenia.

A Wy?

Dodaj komentarz