Na przekór wszystkiemu, powiedziała TAK! Została Wedding Plannerką

7 czerwca 2019
Na przekór wszystkiemu, powiedziała TAK! Została Wedding Plannerką

Piękny pałac otoczony ogrodem, kilkudziesięciu elegancko ubranych kelnerów, najlepszy szampan i bogate dekoracje z żywych kwiatów. W tle słychać pojedyncze dźwięki rozgrzewającego się kwartetu smyczkowego, a w ogromnej kuchni panuje zamieszanie jak przed uroczystym obiadem dla Elżbiety II.
Nagle pojawia się ona – zgrabna, 30letnia dziewczyna, brunetka w beżowej, dobrze skrojonej garsonce. Jednym zdaniem okiełznała cały chaos. W ręku trzyma eleganckie pióro Mont Blanc i czarny skórzany notes. To Jennifer Lopez – wedding plannerka z filmu Powiedz Tak.

 

Wedding Planner, czyli kto?

 

Konsultant ślubny, organizator wesel, doradca weselny. Niektórzy mówią po prostu event manager, co bardziej kreatywni nazywają tę profesję ślubną wróżką.
Nomenklatura, choć tak różna, niesie za sobą jeden przekaz: jest to osoba, która organizuje ślub oraz uroczystość weselną.
Ten zawód, a konkretnie profesja, jest obecna w Polsce od 14 lat. Branża rozwija się
w zaskakująco szybkim tempie! 2017 rok to wartość rynku na poziomie 7 miliardów złotych. Rosnące zainteresowanie usługami wedding plannera cieszy wszystkie małe i większe dziewczynki, które po swoim ślubie chcą tworzyć niezapomniane przyjęcia dla innych księżniczek.
 
Nie wszystko złoto co się świeci?

 

Massmedia bombardują nas każdego roku nowym filmem, w którym ślub, wedding planner czy chociażby mały epizod uroczystości weselnej pojawia się jak refren w piosence. Jest on uchwycony jako idylliczne zajęcie dla każdej młodej, ambitnej i żyjącej zgodnie z trendami dziewczyny.
Zgodzę się, że finał w postaci koordynacji dnia ślubu i wesela wygląda jak z bajki lub dobrej komedii romantycznej. Dojście do tego momentu to jednak często bardzo czasochłonna, wielogodzinna przeprawa przez niezliczoną ilość maili, telefonów, zgrzytów, oczekiwań, drobnych załamań nerwowych (i Panny Młodej i wedding plannera), kompromisów, uzgodnień, hektolitrów kawy, morza łez (z bezsilności i wzruszenia) oraz ogrom spalonych kalorii podczas robienia wizji lokalnych obiektów.
Co takiego sprawia, że branża przeżywa swój renesans, a kursy na konsultantkę zapełniają się po 2h od otworzenia zapisów?
 
Diabeł ubiera się u Prady. Państwo Młodzi u polskich projektantów.

 

Meryl Streep miała słabość do torebek Prady, a tytułowa Andrea sprzedała diabłu swoją duszyczkę za pierwszą parę butów od Jimmy’ego Choo.
Panowie Młodzi, z którymi pracuję, coraz częściej tracą część swojej duszy przy pierścionkach zaręczynowych przygotowanych przez polskie marki (Schiffers_Jewellery), garniturach szytych na miarę w niewielkich manufakturach oraz trunkach pochodzących z polskich winnic (Dom_Bliskowice)
Panny Młode porzucają pomysły na skromne przyjęcia zaraz po pierwszej przymiarce sukni ślubnej od polskich projektantek (Warsaw Poet), spróbowaniu wegańskich tortów z rokitnikiem (panna_pracownia) czy dotknięciu satynowych zaproszeń ślubnych (wykonanych przez wedding.mark).
Obie strony pragną czegoś wyjątkowego, unikatowego, jedynego w swoim rodzaju. I mają ku temu pełne prawo. Ślub to TEN jeden wymarzony, bajkowy dzień.
I chociaż jestem pierwszą osobą, która rygorystycznie trzyma się wyznaczonego budżetu, są rzeczy, na których nie warto oszczędzać.
Praca w branży ślubnej daje możliwość współpracy z wysokiej klasy projektantami, rzemieślnikami i pasjonatami sztuki. Jeśli zawsze marzyłaś lub marzyłeś o takim środowisku pracy – ta branża zadowoli Twoje pragnienia.
 
Być częścią Twojej historii.

 

Ślub oceniany jest przez psychologów jest jako jeden z najbardziej stresujących dni w życiu. To też najbardziej wzruszający i emocjonalny kawałek z naszego życia.
Obca osoba, która spędza czas z Parą Młodą przez 6, 9 a nawet 18 miesięcy staje się po pewnym czasie bliska jak przyjaciółka z podstawówki. Więzi zacieśniają się coraz mocniej, rośnie wzajemna sympatia i zaufanie.
Pomimo wielu niedogodności płynących z tego fachu, to właśnie fakt bycia częścią najważniejszego dnia w życiu Pary Młodej staje się najistotniejszą i zarazem najbardziej wartościową walutą.
 
„Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa.”

 

Byłabym hipokrytką, gdybym stwierdziła, że pieniądze nie są ważne. Są one przecież środkiem do wielu moich celów – podróży, kształcenia, realizowania pasji. Branża ślubna jest bardzo kaloryczna, a możliwości utrzymania się jako wedding planner są naprawdę obiecujące.
Średnie zarobki w branży to 5 tys netto za organizację jednego ślubu. Do tego dochodzą drobne kwoty z prowizji od podwykonawców oraz przychody z około-ślubnych działań, tj. sprzedaży planerów czy warsztatów. Łącznie z jednego „spełnionego marzenia” można uzyskać wynik na poziomie 10 – 12 tys netto.
Mnożąc to przez 20 ślubów w sezonie otrzymujemy kwotę rzędu 200 -240 tys rocznie.
Do takich, a nawet wielokrotnie większych wyników finansowych, dochodzi się jednak po kilku latach. Branża ślubna, jedna z nielicznych, oparta jest na relacjach, zaufaniu, marketingu szeptanym i wypracowanej marce – a to potrzebuje czasu.
Tort jest jednak bardzo obiecujący, warto zatem zakasać rękawy i uzbroić się w cierpliwość.
 
Powiedz TAK!

 

W dzisiejszym świecie świadomość delegowania zadań i płynących z tego korzyści jest bardzo wysoka. Usługi konsultanta ślubnego zyskują na popularności. Stają się coraz bardziej dostępne. Cieszy to nie tylko samych zainteresowanych (wedding plannerów), ale również cały łańcuch poddostawców. Para Młoda będzie mogła skupić się na przyjemnych aspektach ślubu, jak wybór biżuterii czy stylizacji, a w tym czasie branża skomunikuje się między sobą
i zorganizuje przyjęcie szyte na miarę pod każdym względem.
Dlatego gdy Twój wymarzony facet klęknie z pierścionkiem i zapyta: Czy zostaniesz moją żoną? nie obawiaj się czasochłonnych i męczących przygotowań.
Zaproś konsultanta ślubnego do współtworzenia tego dnia, a on zrobi wszystko, byście zapamiętali te niezwykłe chwile na zawsze.

Wierzę w dobre zakończenia.

A Wy?

Dodaj komentarz